Międzylądowanie w Poznaniu było przeżyciem na miarę klasy biznes. Nie dość, że samolocik 20 osobowy, a pasażerów siódemka, nie dość, że otrzymaliśmy całkiem miły poczęstunek na pokładzie, to stewardessa pozwoliła nam podjechać do terminala aby skorzystać z toalety. W tym celu poprosiła panów kierowców, którzy podjechali osobowym citroenem i podwieźli na miejsce, po czym jeszcze odeskortowali do drzwi. Nie przesadzam, czułyśmy się jak celebrytki :D